Jutro egzamin.
Jeden z pięciu najtrudniejszych w trakcie całych moich studiów.
Wszak tajemnice mózgu są prawie nieodkryte, a te znane nieziemsko zagmatwane.
Nie umiem praktycznie nic.
Jako odpowiedzialna 24 latka powinnam czuć się źle z tym, że nie włożyłam wystarczającej siły, czasu, zaangażowania, w naukę na owo wyzwanie.
Moją głowę natomiast męczą dwie myśli:
- dlaczego jestem wiecznie głodna i od miesiąca wpierdalam po 3,5k dziennie ledwo wytrzymując z głodu i tylko na chwilkę uciszając burczenie brzucha?
- czy zmieszczę się w spódnicę kupioną rok temu?
Próżna. Pusta. Powierzchowna.
A może po prostu przejmuję się tym, że niczego już nie kontroluję?
Albo przejmuję głupstwami by nie doszła do mnie powaga obecnej sytuacji?
Ewentualnie to tylko usprawiedliwienia leniwego obżartucha na ciągle rosnącą wagę ?
Co studiujesz?
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminie oby nie było tej pustki!
Zdasz egzamin, nie przejmuj się.
OdpowiedzUsuńTrzymam za Ciebie kciuki. Z całych sił! Za Twoje zdrowienie i za Twoje egzaminy.
OdpowiedzUsuńSkupiasz się na czymś mniej ważnym, by odtrącić swoją uwagę od tego, co w obecnym czasie powinno być dla Ciebie najważniejsze. Może to Twój sposób na przetrwanie, radzenie sobie ze stresem. Tylko kiedyś będzie trzeba przestać się chować za płaszczem jedzenia i wagi.
OdpowiedzUsuńMyślę, że to nie jest usprawiedliwienie. Masz problem, z którym sobie nie radzisz.
Może zbyt wiele od siebie oczekujesz?
Może po prostu nie potrafisz być dla siebie dobra?
Nie wiem, jak poszedł Ci tamten egzamin, ale mam nadzieję, że wcale nie było najgorzej. A jeśli nawet, to mam nadzieję, że inne pójdą lepiej. W każdym razie ja mocno trzymam za Ciebie kciuki, bo wiem, że teraz masz trudny czas.
Nie wchodziłam tu, bo... bo w sumie nie powinnam ani tu, ani na żadne blogi dotykające sfery odchudzania i jedzenia. I dlatego też nie komentowałam, bo w sumie jak? Jak tu skomentować, kiedy właściwie ciągle się czyta niestety o tym samym u Ciebie? Jakoś tak powtarzać te same słowa i pisać podobne komentarze mi dziwnie i głupio.
OdpowiedzUsuńNaprawdę mam nadzieję, że będziesz chciała coś z tym zrobić i dokonasz jakiejś zmiany, która okaże się przełomowa i będzie pozytywna. Tylko nie wiem, co lub kto mógłby Cię do tego popchnąć, a że na pewno nie ja jestem taką osobą, to... no jakoś tak nie wiem, co mogłabym napisać.
Swoją drogą, ja swojego bloga usunęłam, a wiem, że mnie czytałaś, więc jeśli chciałabyś mieć ze mną jakiś kontakt, to napisz mi tutaj (pod tym komentarzem w sensie) swój email albo numer GG, jeśli masz.
Thinserotonine@gmail.com
UsuńNie napisałam, chyba brak mi odwagi (?).
UsuńAle wróciłam na bloga: http://echoesandsilent.blogspot.com/
A Ty gdzie się podziewasz?
Jakoś wstydzę się napisać, nie wiem czemu :/
UsuńAle wróciłam jednak. http://krvchosc.blogspot.com/